Sernik jogurtowy na zimno

Należą Wam się wyjaśnienia. To nie jest sernik. To jogurtownik. W tym deserze nie ma ani grama sera, co czyni je wyjątkowo lekkim. Dlaczego więc sernik jogurtowy na zimno? Dosyć trudno klasyfikować tego rodzaju ciasta, zauważyłam jednak, że w większości nazywane są sernikami – co i ja uczyniłam. Ustalmy zatem, że jest to sernik, bez sera, bez pieczenia i dosyć dietetyczny. Bo kto by się przejmował odrobiną kremówki?! Jest naprawdę szybki w przygotowaniu i idealny na upały. Dodatek jagód nadaje mu charakteru. Myślę, że inne drobne owoce też świetnie się sprawdzą. Jeśli nie chcecie używać biszkoptów – możecie je pominąć. Deser będzie równie pyszny. Nie jest mocno słodki. Jeśli jednak wolicie tradycyjny sernik, to również znajdziecie go na moim blogu.
- W większej misce mieszamy jogurt grecki, ziarenka z laski wanilii oraz przesiany cukier puder.
- W osobnym naczyniu umieszczamy żelatynę, którą zalewamy odrobiną zimnej wody. Odstawiamy na kilka minut, po czym zalewamy 1/2 szklanki gorącej wody. Dokładnie mieszamy, aby żelatyna się rozpuściła. Do rozpuszczonej żelatyny dodajemy 4 łyżki masy jogurtowej i znowu dokładnie mieszamy. Dodajemy ją do masy jogurtowej.
- Mocno schłodzoną kremówkę ubijamy na sztywno i przekładamy do masy jogurtowej. Dodajemy umyte, osuszone jagody, delikatnie całość mieszamy i wstawiamy na kilkanaście minut do lodówki (należy pilnować masy, bo szybko tężeje).
- W międzyczasie na dnie tortownicy układamy biszkopty. Gdy masa zacznie gęstnieć, delikatnie przelewamy ją do tortownicy na biszkopty. Wstawiamy do lodówki na kilka godzin. Dobra wiadomość – po 1,5 godzinie nasze ciasto powinno być już gotowe do jedzenia.
Jaki jest Wasz sposób na sernik bez sera? Macie jakieś sprawdzone patenty jak odchudzić tradycyjny sernik?
Placki owsiane

Przepisów na nie są miliony… no dobra, może tysiące. Tak, czy siak jest ich dużo. Dziś prezentuję Wam kolejny. Placki owsiane nauczyłam się robić będąc na diecie i od czasu do czasu lubię do nich wracać. W ogóle lubię wszelkiego rodzaju pankejki. Są szybkie w przygotowaniu, a składniki na nie mamy zazwyczaj w domu. Mogą być słodkie i wytrawne, zimne i ciepłe. Wszystkie smakują wybornie. Jest jeszcze jeden plus – świetnie sprawdzą się w podróży, na pikniku, czy jako lunch w pracy. Owsiane mają charakterystyczną konsystencję – są mniej puszyste niż np. jogurtowe placki z brzoskwiniami. Nie rosną również tak jak np. placki z ricotty, ale są za to bardziej dietetyczne od reszty.
Pewnie zastanawiacie się, czy zamiast mielenia płatków owsianych można użyć gotowej mąki owsianej. Pewnie, że można – placki będą delikatniejsze. Ja jednak jestem fanką tej pierwszej metody.
Można je podać z sezonowymi owocami, ale świetnie sprawdzi się też jogurt naturalny, syrop klonowy, czy miód.
- Płatki owsiane mielimy za pomocą blendera. Nie trzeba robić tego bardzo dokładnie. Dodajemy pokrojone na mniejsze części daktyle i jeszcze chwile miksujemy.
- Dorzucamy resztę składników (otręby, nasiona chia, jajko i jogurt). Dokładnie mieszamy i odstawiamy na 10 minut. Masa będzie dosyć gęsta.
- Rozgrzewamy na patelni olej i łyżką nakładamy placki. Spłaszczamy i smażymy z dwóch stron aż się zrumienią.
Fasolka szparagowa z sosem sojowym

Zapraszam na szybki letni obiad. W roli głównej fasolka szparagowa z sosem sojowym. Jeśli potrzebujecie odmiany od zwykłej bułki tartej z masłem, to ten prosty przepis powinien przypaść Wam do gustu. Do zasmażki dodałam sezam, sos sojowy i kultowy pikantny sos Sriracha – to wszystko sprawiło, że lekko nudnawa już fasolka zyskała nową ciekawą w smaku formę. Podana z jajkiem sadzonym i młodymi ziemniakami to kwintesencja lata!
- Fasolkę gotujemy (ja robię to na parze).
- W tym samym czasie roztapiam masło. Dodaję do niego sezam, bułkę tartą, sos sojowy i Srirachę. Na małym ogniu podgrzewam jeszcze z minutę.
- Gotową zasmażkę mieszam z ugotowaną fasolką i szczypiorkiem. Gotowe!
Mississippi Mud Cake

Rękawica została rzucona, zatem musiałam podjąć wyzwanie. Dostałam propozycję – ugotuj coś bluesowego! Wszak lada chwila ruszają Olsztyńskie Noce Bluesowe!
Szybki przegląd w głowie i oto jest – Mississippi Mud Cake. Dlaczego akurat to ciasto? Moje pierwsze skojarzenia z bluesem – delta Mississippi, John Lee Hooker, smutek, weranda, południe USA, harmonijka ustna… Poszłam więc tym tropem i przy akompaniamencie Johna przygotowałam niespiesznie klasyk z południa Stanów Zjednoczonych, mający swą konsystencją przypominać błotniste tereny delty Mississipii. Ciasto wbrew pozorom nie jest błotniste i ciężkie, a raczej rozkosznie rozpływające się w ustach. Coś dla fanów czekolady, bo jest jej tu niemało. Jedno jest pewne – jedzenie go wciąga tak samo jak bagno! ;) Spróbujecie?
- W garnku rozpuszczamy masło, połowę (250g) czekolady, 180 ml wody i kawę rozpuszczalną. Podgrzewamy na małym ogniu często mieszając rózgą do uzyskania gładkiego kremu. Zdjąć z ognia i zostawić do wystygnięcia.
- Do miski przesiać mąkę wraz z kakao, proszkiem do pieczenia i sodą oczyszczoną. Dodać cukier i wymieszać.
- W osobnym naczyniu rozbełtać jajka z olejem i maślanką. Dodać tę mieszaninę do suchych składników i mieszać najlepiej drewnianą łyżką. Powoli dodawać masę czekoladową i dokładnie całość wymieszać.
- Przygotować tortownicę o średnicy 22cm. Wysmarować ją masłem i wyłożyć papierem do pieczenia (dno i boki w taki sposób aby papier utworzył około 2 cm kołnierz nad formą). Przelać ciasto do formy i piec w temperaturze 160 stopni przez około godzinę i 20 minut do tzw. suchego patyczka. Należy jednak zachować czujność i już po 50 minutach patyczkiem sprawdzać czy ciasto nie jest przypadkiem gotowe (wiele zależy od piekarnika). Ważne również żeby ciasta nie przesuszyć.
- Gotowe ciasto wystudzić i wyjąć z blachy. Przygotować polewę. W kąpieli wodnej roztopić 250g czekolady z dodatkiem śmietany kremówki. Często mieszać do uzyskania gładkiej polewy. Letnią polewę rozsmarować na cieście. Gotowe!
KONKURS
Zachęcam Was do wzięcia udziału w konkursie, który organizuję wraz z Miejskim Ośrodkiem Kultury w Olsztynie.
Do wygrania są dwa pojedyncze karnety na wszystkie płatne wydarzenia związane z XXIV Olsztyńskimi Nocami Bluesowymi, które już 2-5 lipca 2015 r. w Olsztynie.
Konkurs trwa do soboty 28 czerwca 2015r. do godz. 20:00. Zwycięzców wyłonię osobiście. Wyniki opublikuję w tym wpisie oraz na fanpage Co Pysznego? w niedzielę do godz. 16:00
Co należy zrobić?
Napiszcie do mnie maila w którym zaproponujecie mi potrawę kojarzącą się Wam z bluesem. Mile widziane uzasadnienie oraz przepis, który być może też wykorzystam na blogu.
Mail: copysznego@gmail.com
Zapraszam do zabawy!




