Archiwum bloga

Curry rybne z warzywami

Za oknem śnieg, a w mojej kuchni gorąco.Tym razem zapraszam na niezwykle aromatyczne rybne curry. Robiłam je już nie raz. Często podmieniam składniki i korzystam z tego co mam akurat pod ręką. Tak też było tym razem i wyszła kolejna wersja. Podstawa to mleczko kokosowe oraz przyprawy. Wcześniej robiłam również curry z fasolką szparagową oraz curry warzywne.

Świetnie smakuje w towarzystwie ryżu, ale sprawdzą się także tortille. Jeśli chodzi o rybę – korzystam zazwyczaj z filetów z dorsza. Jak dla mnie jest „najbezpieczniejszy”, nie ma dziwnych posmaków i nie rozpada się zbyt mocno. Wy jednak korzystajcie ze swoich ulubionych ryb i warzyw.

  1. W sporym garnku w którym będziemy robili curry rozgrzewamy olej. Dodajemy pastę curry, proszek curry, kmin rzymski, cynamon, słodką paprykę, imbir, kolendrę, gałkę muszkatołową, kurkumę oraz pieprz cayenne. Przesmażamy chwilę na małym ogniu uważając żeby nie przypalić całości.
  2. Następnie do garnka z przyprawami dodajemy: pokrojoną w piórka cebulę, obrany i pokrojony w plasterki seler naciowy, obraną i pokrojoną w cienkie plastry marchewkę, papryki pokrojone w kostkę drobno posiekany czosnek, cukinie pokrojoną w kostkę lub plastry (w zależności od wielkości) oraz mrożony groszek. Smażymy całość kilka minut, aż warzywa zaczną nieco mięknąć, a przyprawy ładnie je oblepią.
  3. Gdy warzywa będą już przesmażone dodajemy pomidory w puszcze (w sezonie lepiej używać świeżych) oraz liście kaffiru (opcjonalnie). Gotujemy aż pomidory rozpadną się i stworzą sos.
  4. Po tym czasie dodajemy dobrze wstrząśnięte mleko kokosowe. Na małym ogniu gotujemy całość aż wszystkie warzywa zmiękną.
  5. Umytą rybę kroimy na kawałki, które wrzucamy do warzyw. Gotujemy na małym ogniu jeszcze około 10- 15 minut co jakiś czas delikatnie mieszając całość (tak, aby ryba się nie rozpadła).
  6. Na koniec dodajemy sól, odrobinę soku z limonki lub cytryny. Jeśli trzeba to można dodać również odrobinę brązowego cukru lub miodu.
  7. Posypujemy posiekaną świeżą kolendrą lub natką pietruszki.

    rybne-curry

Stromboli ze szpinakiem i łososiem

 Ach jak ja lubię takie odkrycia kulinarne!  Nazwa co najmniej dziwna… bo kto to słyszał „stromboli”. Gdy jednak zobaczyłam je na blogu „So sweet, so spicy” – nie mogłam się powstrzymać i zrobiłam swoje. Jeśli jesteście dobrzy z geografii, to z pewnością wiecie, że Stromboli to również nazwa włoskiej wyspy, która leży gdzieś w archipelagu Wysp Liparyjskich (żeby nie było – z geografii jestem słaba i posiłkowałam się Wikipedią).

„Stromboli, ziemia bogów” – to też tytuł filmu z 1950 roku. I to podobno właśnie po obejrzeniu tego obrazu powstała kanapka nazwana później stromboli. A stało się to podobno we włoskiej pizzerii Romano. Z moich internetowych poszukiwań wynika, że to coś pomiędzy pizzą a calzone. Jedni używają do stromboli ciasta chlebowego, inni  pizzowego. Jedni zawijają ciasto w roladę, inni robią to tak jak ja. Farsz również zależy od naszej fantazji. Z podanych składników wychodzą cztery sztuki. Również pyszne na zimno.

 

  1. Zaczynamy od przygotowania farszu. Poszatkowaną drobno cebulę wraz z czosnkiem smażymy na dużej patelni. Gdy się zeszklą, dodajemy szpinak.
  2. Gdy szpinak zmniejszy swoją objętość, dodajemy pokrojoną w kostkę fetę. Podgrzewamy tak długo, aż ser rozpuści się i stworzy nam ze szpinakiem dosyć jednolity sos. Farsz nie może być lejący – dlatego w razie zbyt dużej ilości płynu trzeba go na małym ogniu odparować. Przyprawiamy i odstawiamy do wystygnięcia.
  3. Gdy farsz stygnie zabieramy się za ciasto. Do dużej miski przesiewamy mąkę, dodajemy sól, cukier oraz olej. Do kubka kruszymy drożdże. Mieszamy je z 3 łyżkami ciepłej wody i również dodajemy do mąki.  Mieszamy i rozcieramy rękoma, aby uzyskać grudkowatą konsystencję.
  4. Następnie do ciasta dodajemy wrzątek i dużą drewnianą łyżką szybko całość mieszamy. Po kilkunastu sekundach, gdy ciasto nie będzie już zbyt mocno gorące zaczynamy zagniatać je ręką. Ciasto bardzo łatwo się zagniata i tak samo wałkuje. Gdyby wydawało się zbyt luźne można podsypać odrobiną mąki. Gotowe ciasto dzielimy na 4 części.
  5. Każdą z części cienko wałkujemy w podłużny pasek. Na środku każdego paska (wzdłuż) umieszczamy plastry łososia, następnie szpinak i znowu przykrywamy łososiem. Boki ciasta nacinamy w paski, które następnie zaginamy do środka tworząc coś w rodzaju warkocza.
  6. Stromboli smarujemy rozbełtanym jajkiem i posypujemy odrobiną czerwonej słodkiej papryki. Pieczemy w piekarniku z termoobiegiem w temperaturze 180 stopni przez 15 minut. Lub bez termoobiegu, około 20 min w temperaturze 200 stopni. Do ładnego zrumienienia. Należy obserwować ciasto, bo każdy piekarnik piecze inaczej. Smacznego.
stromboli 3 nowe

Ciastka owsiane z bananem i czekoladą

Na bank znacie to uczucie – siedzicie wieczorem w domu, zaczynacie szperać po szafkach w poszukiwaniu czegoś słodkiego, okazuje się, że nic nie ma. Z domu nie chcę się Wam wychodzić, bo zimno i ciemno… Wówczas z pomocą przyjdą Wam te ciacha. Są banalnie proste, a do ich przygotowania potrzebujemy tylko czterech składników! Są zdrowe i pożywne – świetnie sprawdzają się również w drodze powrotnej z wszelkiego rodzaju fitnesów. Jeśli chodzicie np. na siłownie to wiecie o czym piszę. ;) Tak czy siak polecam, bo pyszne i zdrowe. Przepis wynaleziony na blogu „Wyśmienity”. Wychodzi z niego około 12/15 ciastek.

  1. Płatki owsiane mieszamy z pokrojonym bananem i masłem. Najlepiej ugnieść całość ręką, tak aby wytworzyła się nam masa.
  2. Dodać posiekaną drobno czekoladę lub kropelki czekoladowe oraz cynamon i wanilię.
  3. Formować małe kulki, spłaszczać je tworząc ciastka.
  4. Ułożyć na blasze z papierem do pieczenia.
  5. Piec przez 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.

 

Risotto grzybowe

Z okazji braku zimy w zimie podobno w lasach pojawiły się znowu grzyby. To nieco szokujące zważając na to, że mamy początek stycznia. Niemniej jednak, skoro już są to proponuję z nich skorzystać. Jeśli jednak tak jak ja  – macie zapasy grzybów suszonych (u mnie borowiki), to śmiało możecie ich użyć. Dodatkowo pieczarki, trochę ryżu arborio, białego wytrawnego wina i pyszne danie gotowe. Ilość składników podaję orientacyjnie, bo jak zwykle robiłam wszystko „na oko”.

  1. Suszone grzyby przekładamy do małej miseczki i zalewamy wrzątkiem. Odstawiamy na kilka minut, aby zmiękły (zachowajcie wodę z grzybów).
  2. Cebulę kroimy w drobną kostkę, to samo robimy z wcześniej obranymi pieczarkami.
  3. W garnku o grubym dnie w którym będziemy robić całą potrawę topimy masło z dodatkiem odrobiny oliwy. Wrzucamy cebulę oraz pieczarki. Smażymy kilka minut.
  4. Następnie dodajemy pokrojone suszone grzyby oraz ryż. Cały czas mieszając chwilę przesmażamy ryż, uważając aby go nie przypalić, a jedynie zeszklić (ziarna mają zrobić się przezroczyste).
  5. Następnie dodajemy białe wino. Ciągle mieszając odparowujemy. Gdy wino odparuje zaczynamy dodawanie ciepłego bulionu (w tym celu na palniku obok warto już mieć odpalony drugi garnek z bulionem). Do bulionu można dolać wodę z moczenia suszonych grzybów. Nada nam bardziej grzybowego aromatu. Bulion dodajemy po wazowej łyżce. Czekamy aż ryż wchłonie płyn i dopiero wówczas nalewamy kolejną łyżkę bulionu. Często mieszamy całość i ogólnie kontrolujemy co dzieje się w garnku.
  6. Gdy ryż zmięknie, dodajemy posiekaną natkę pietruszki i jeszcze chwile gotujemy na małym ogniu.
  7. Doprawiamy solą, pieprzem oraz suszonym czosnkiem niedźwiedzim (jeśli posiadacie).
  8. Wyłączamy palnik. Dodajemy do całości 2 łyżki masła oraz twardy ser. Przykrywamy garnek przykrywką i odstawiamy na 2 lub 3 minuty. Na koniec wszystko mieszamy i możemy podawać.