Archiwum bloga

Odrywany chlebek czosnkowy

Od lat ten chlebek pojawia się na blogach kulinarnych. Kusił, kusił – aż w końcu go zrobiłam. Wcześniej nieco inną wersję miałam okazję jeść na garden party u dziewcząt z Mlecznej Krowy. Chlebek do odrywania świetnie sprawdzi się na posiadówie z przyjaciółmi. Stawiamy bochenek na środku stołu i każdy bez zbędnych ceregieli odrywa sobie po kawałku. Najlepszy, gdy jeszcze jest nieco ciepły, ale następnego dnia też daje radę. Chlebek mocno czosnkowy z dużą ilością pietruszki i mozzarelli. Spróbujcie kiedyś :)

  1. Mąkę łączymy z solą, cukrem i suchymi drożdżami. Dodajemy mleko, jajka oraz 4 łyżki stopionego i ostudzonego masła. Zagniatamy elastyczne ciasto i odstawiamy do wyrośnięcia (około godziny).
  2. Wyrośnięte ciasto rozwałkowujemy na duży prostokąt. Roztapiamy 100 g masła i smarujemy nim płat ciasta. Obsypujemy mozzarellą (odrobinę należy pozostawić), drobno posiekanym czosnkiem oraz posiekaną natką pietruszki.
  3. Tak przygotowane ciasto tniemy na (w miarę) równe pasy (wzdłuż dłuższego boku). U mnie wyszły 4 pasy szerokości około 10 cm. Pasy układamy jeden na drugim. Teraz tniemy je w poprzek ( w kwadraty około 10×10 cm) Tak przygotowane kwadraty układamy pionowo w keksówce (korzystałam z silikonowej o wymiarach 10×20 cm). Korzystając z tradycyjnej wcześniej należy wysmarować jej wnętrze masłem.
  4. Chlebek odstawiamy do ponownego wyrośnięcia (około pół godziny). Po tym czasie obsypujemy wierzch pozostałą mozzarellą i wstawiamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na około 30 – 35 minut (aż się zrumieni)
chlebek 1

Spaghetti z pesto z cukinii

Oczywiście nie proponuję Wam klasycznego pesto i właściwie ktoś nawet mógłby oburzyć się dlaczego zmiksowaną cukinię nazywam „pesto”. Ja traktuję jednak pewne nazwy bardzo umownie i tak właśnie jest w tym przypadku. Przepis eksperymentalny, ale udany. Dlatego też pojawia się na blogu. Nie dałam orzechów, ale już teraz wiem, że następnym razem dodam odrobinę uprażonych płatków migdałowych.Wybierając makaron postawiłam na spaghetti – sos świetnie obkleił nitki.
  1. Czosnek i papryczkę drobno siekamy  wrzucamy na rozgrzaną oliwę. Po chwili dorzucamy pokrojoną w plastry lub drobniej cukinię. Gdy cukinia zmięknie odstawiamy na chwilę do ostygnięcia.
  2. Zawartość patelni przerzucamy do misy blendera, dodajemy kilka liści bazylii i połowę sera. Miksujemy chwilę.
  3. Następnie przyprawiamy solą, pieprzem, szczyptą cukru, ewentualnie cytryną i czosnkiem granulowanym. Do pesto dorzucamy pokrojone drobno suszone pomidory oraz nieco oliwy z pomidorów dla smaku.
  4. Gotujemy makaron. Gdy jest gotowy – odcedzamy pozostawiając na dnie odrobinę wody z gotowana. Łączymy z pesto i resztą sera. Chwilę podgrzewamy i podajemy.
pesto-1

Zupa norweska

Żal ściska jak sobie pomyślę, że sama nie wpadłam na tę genialną zupę! Prosta, szybka i przede wszystkim świetna w smaku – choć to oczywiście rzecz gustu. Krem ziemniaczano – porowy w towarzystwie wędzonego łososia, dużej ilości koperku i odrobiny tłustej śmietany… i to właściwie tyle. I zapewniam, że więcej nie potrzeba. Przepis zaczerpnięty z jednego z moich ulubionych blogów.

 

  1. Pora kroimy w krążki, ziemniaki w kostkę.
  2. W garnku w którym będziemy gotowali zupę rozpuszczamy masło i przesmażamy na nim pora i ziemniaki.
  3. Zalewamy gorącym bulionem i gotujemy aż warzywa zmiękną. Następnie blendujemy całość.
  4. Gotujemy chwilę dalej. Dodajemy posiekany pęczek koperku. Zabielamy śmietaną , doprawiamy i dorzucamy pokrojonego w kawałki łososia. Gotujemy na małym ogniu jeszcze chwilę.
  5. Zupa najlepsza jest następnego dnia. U nas dodatkowo podane z czosnkowymi grzankami na ciepło.

 

zupa norweska

Ciasto czekoladowe z konfiturą wiśniową

Ciasto czekoladowe z konfiturą wiśniową, albo po prostu murzynek. Ciasto łatwe, szybkie i chyba zawsze wychodzące. Wilgotne w środku za sprawą konfitury. Możecie dodać jaką chcecie – ja akurat miałam wiśniową, choć w oryginale jest pomarańczowa. Dodatkowo jest chrupkie z wierzchu i polane płynną czekoladą. Nie wychodzi go zbyt dużo, ale jest sycące i myślę, że większości z Was będzie smakowało. Przepis oryginalnie pochodzi z książki Nigelli Lawson: „How To Be A Domestic Goddes: Baking And The Art Of Comfort Cooking”.

  1. Przygotowujemy dwa garnki. Do jednego przesiewamy mąkę, dodajemy proszek do pieczenia oraz szczyptę soli.
  2. W drugim garnku roztapiamy na bardzo małym ogniu 125 g masła i dodajemy 100 g posiekanej gorzkiej czekolady. Mieszamy aż czekolada się rozpuści. Zestawiamy z ognia.
  3. Dodajemy konfiturę, cukier i roztrzepane jajka. Mieszamy stopniowo dodając mąkę z proszkiem do pieczenia i solą. Mieszamy delikatnie widelcem lub rózgą tylko do połączenia składników.
  4. Przygotowujemy keksówkę. Najlepiej o wymiarach 10×20 cm lub mniejszą. Ja użyłam silikonowej, więc ciasto wylałam bezpośrednio do niej. Jeśli używacie tradycyjnej to wysmarujcie ją masłem i posypcie mąką. Dopiero wtedy wylejcie ciasto.
  5. Pieczemy około 50 lub 60 minut w temperaturze 180 stopni. Ja piekłam 50 minut dół + 10 minut góra-dół. Do tzw. suchego patyczka. Upieczone ciasto wyjmujemy z piekarnika i robimy polewę czekoladową.
  6. W małym rondlu roztapiamy na małym ogniu 40 g masła, dodajemy 50 g gorzkiej posiekanej czekolady i 50 g mlecznej posiekanej czekolady. Zdejmujemy z ognia i dokładnie mieszamy aż czekolada rozpuści się.
  7. Odstawiamy na kilka minut, aby polewa trochę zgęstniała. Polewamy nią ciasto i odstawiamy do zastygnięcia. Wierzch można dodatkowo udekorować wiśniami z konfitury.ciasto czekoladowe