Archiwum bloga

Orzotto z pieczonym burakiem i rozmarynem

Trochę to trwało zanim zaprzyjaźniłam się z burakiem. Nie to, że go nie lubiłam… ale jakoś tak nie po  drodze nam było. Aż przyszedł ten dzień w którym poczułam chęć ogromną współpracy. Początkowo ograniczałam się do zupy oraz buraczków tartych jako dodatku do ziemniaków. Ostatnio stwierdziłam jednak, że czas na kolejny level i połączenie buraka z pęczakiem. Ach jaki to był strzał w dziesiątkę! Były dokładki!  Przepis wydaje się być skomplikowany, ale wcale taki nie jest. Przekonajcie się sami.

  1. Zaczynamy od przygotowania buraków. Aby skrócić czas przygotowania całej potrawy można buraki upiec dzień wcześniej. Buraki dokładnie szorujemy, zawijamy w folie aluminiową z dodatkiem 4 nieobranych ząbków czosnku. Wkładamy do nagrzanego do 200 stopni piekarnika (góra-dół) i pieczemy około 40-60 minut. Buraki muszą zmięknąć.
  2. Po tym czasie wyjmujemy je z piekarnika, odwijamy z foli i studzimy. Gdy ostygną, obieramy i tarkujemy na tarce o dużych oczkach i odkładamy na bok.
  3. Czosnek, który piekł się razem z burakami odkładamy. Na końcu wyciśniemy go do naszej potrawy. Wyciśniemy – gdyż podczas pieczenia jego konsystencja zmieniła się w pastę.
  4. Cebulę oraz pozostałe dwa ząbki czosnku siekamy w drobną kostkę.
  5. W garnku o grubym dnie (w tym samym w którym będziemy przygotowywali całą potrawę) rozgrzewamy oliwę i przesmażamy na niej cebulę z czosnkiem. Następnie dodajemy obrany i pokrojony w plasterki seler naciowy.
  6. Po chwili dodajemy również pęczak. Teraz musimy uważać, aby całości nie przypalić. Często mieszamy i na małym ogniu całość smażymy przez około 2-3 minuty.
  7. Po tym czasie do garnka dolewamy czerwone wino oraz wkładamy gałązkę świeżego rozmarynu.  Mieszamy i czekamy aż alkohol odparuje.
  8. Gdy wino odparuje zaczynamy dolewanie bulionu do potrawy. Najlepiej trzymać go w garnku obok, na odpalonym na minimum palniku, aby ciągle był gorący. Wlewamy dwie wazowe łyżki bulionu, mieszamy i czekamy aż kasza wchłonie płyn. Tak robimy z całą reszta naszego bulionu. Dolewamy po dwie łyżki, mieszamy i czekamy.
  9. Gdy skończy nam się bulion, a kasza zmięknie  – dodajemy buraczki, oraz wyciskamy ze skorupek upieczony czosnek. Gotujemy na małym ogniu jeszcze przez chwilę (uważajmy żeby się nam nie przypaliło) Jeśli jest za mało płynu – dodajmy jeszcze odrobinę bulionu jeśli mamy lub zwykłej przegotowanej wody z czajnika.
  10. Przyprawiamy solą, pieprzem, czerwonym octem.
  11. Po wyłączeniu palnika dodajemy łyżkę masła oraz trzy łyżki sera pecorino. Dokładnie mieszamy, przykrywamy garnek pokrywką i odstawiamy na kilka minut. Po tym czasie nasze orzotto nadaje się do podania.

 

orzotto z burakiem

Pieczone pierogi z boczniakami

Znowu spotkałyśmy się z Gosią z Mlecznej Krowy, aby wspólnie coś ugotować. Tak po prawdzie, to spotykamy się bardzo często i gotujemy – jednak większość naszych potraw nie trafia na blogi ponieważ zazwyczaj głód zwycięża z robieniem zdjęć. ;) Pierogi, które tym razem proponujemy są najlepsze na ciepło. To może być świetna alternatywa dla świątecznych pasztecików do barszczu. Spróbujcie kiedyś.

  1. Mąkę przesiać do miski, dodać sól, wmieszać drożdże (ze świeżymi zrobić wcześniej rozczyn). Zrobić w środku dołek, wlać mleko lub wodę i oliwę. Wyrobić ciasto, aż będzie miękkie i gładkie; uformować w kulę, naoliwić, umieścić w naczyniu, przykryć ręczniczkiem. Pozostawić do podwojenia objętości (około godziny). Po tym czasie ciasto jeszcze raz wyrobić.
  2.   W czasie gdy ciasto rośnie robimy farsz. Na patelni roztapiamy masło z dodatkiem oliwy. Pora tniemy wzdłuż na cztery części, a następnie w poprzek na drobne kawałki. Smażymy aż ładnie się zeszkli. Dodajemy pocięte w paski boczniaki i smażymy aż zmiękną. Dodajemy pokrojoną w małe części fetę, rozdrobnione orzechy włoskie oraz natkę pietruszki. Gdy feta rozpadnie się doprawiamy pieprzem i odrobiną tymianku.
  3. Ciasto rozwałkowujemy i wycinamy koła. Nakładamy farsz i formujemy pierogi. Układamy je na blaszce z papierem do pieczenia. Smarujemy oliwą. Pieczemy w temperaturze 200 stopni około 15/20 minut. Do czasu zrumienienia.

pierogi-1

Wiedeńska tarta orzechowa

Stworzyłam potwora! Dlaczego? Ano dlatego, że jeden kawałek tego ciasta potrafi zasłodzić na długie godziny. :) Jeśli lubicie naprawdę słodkie wypieki, a do tego orzechy i karmel – to ciasto jest dla Was! Użyłam orzechów laskowych, choć w przepisie były włoskie. Myślę, że świetne byłyby tu też pekany. Receptura pochodzi z najnowszego numeru „Mojego Gotowania”, choć nieco ją zmieniłam. Użyjcie maksymalnie 20 cm tortownicy.

  1. Zaczynamy od nadzienia. Do garnka wsypujemy 135g cukru oraz 4 łyżki wody. Mieszamy i gotujemy do czasu aż zacznie się karmelizować i uzyska barwę bursztynu.
  2. Zdejmujemy z ognia i bardzo wolno wlewamy śmietanę. Jeśli nie uda się i utworzą się zastygnięte grudy, stawiamy garnek ponownie na małym ogniu i ciągle mieszając rozpuszczamy grudki, które się utworzyły.
  3. Dodajemy 1,5 łyżki masła oraz 250g bardzo drobno posiekanych orzechów (ja pomogłam sobie blenderem). Dokładnie mieszamy i odstawiamy.
  4. Zagniatamy ciasto (250g mąki, 2 łyżki cukru, szczypta soli, 150g masła, duże żółtko). Tortownicę (maksymalnie 20 cm) wykładamy papierem do pieczenia. 2/3 ciasta wyklejamy dno i boki formy na wysokość około 2 lub 3 cm. Wylewamy nadzienie. Pozostałą część ciasta rozwałkowujemy i układamy na nadzieniu. Zlepiamy brzegi. Nakłuwamy ciasto widelcem w kilku miejscach.
  5. Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni. Wstawiamy ciasto i pieczemy około 40 minut. Studzimy w tortownicy.
  6. Polewa: 6 łyżek masła roztapiamy w rondlu, dodajemy połamaną na kostki czekoladę (175g) i mieszamy trzepaczką aż do całkowitego rozpuszczenia. Polewą smarujemy zupełnie ostudzone ciasto. Można ozdobić orzechami.
tarta-22

Chleb mleczny + przepis na zakwas

Nie będę ściemniała… na chlebie się nie znam i dopiero zaczynam swoją przygodę z domowymi wypiekami na zakwasie. Co prawda miałam już z nim do czynienia, ale stanowczo się nie polubiliśmy. Za każdym razem, gdy z darowanego zakwasu robiłam chleb okazywało się, że nadaje się on jedynie do śmietnika. Szybko się zniechęcam, więc dałam sobie spokój. Przyszedł jednak znowu dzień w którym zapragnęłam wejść na kolejny kulinarny level. Postanowiłam włożyć w chleb więcej serca i sama wyhodowałam zakwas. No i to był strzał w dziesiątkę! Nim wzięłam się do roboty zaczęłam czytać, czytać i jeszcze raz czytać. Postawiłam na przepis z Moich Wypieków (i na zakwas i na chleb). Receptury z tego bloga zawsze wychodzą i tym razem się również udało. Ach co to była za satysfakcja, gdy dom wypełnił się pięknym chlebowym zapachem i gdy odkroiłam pierwszy, jeszcze ciepły kawałek z chrupiącą skórką… Posmarowałam chleb masłem i okazało się, że jest wspaniały!

Składniki (zakwas):

Uwaga: zakwas będzie gotowy do użytku po 4 dniach. Dokarmianie zakwasu ustalmy na stałą porę dnia: rano lub wieczorem. Jeśli postanowimy robić zakwas rano – to tego trzymajmy się do końca procesu tworzenia

  • mąka pełnoziarnista do wypieku chleba (3 zboża: mieszanka pszennej, żytniej i orkiszowej – takiej) lub mąka żytni lub żytnia pełnoziarnista
  • woda przegotowana o temperaturze pokojowej
  • szklany wysoki słoik
  • folia aluminiowa
  • ciepłe miejsce
  1. Dzień 1 (rano) Pół szklanki mąki mieszamy dokładnie z połową  szklanki wody. Słoik przykrywamy folią aluminiową (ale niezbyt szczelnie). Odstawiamy w miarę ciepłe miejsce bez przeciągów. Ja zostawiłam swój na podłodze obok grzejącego na jedynce kaloryfera. Tego samego dnia wieczorem mieszamy jeszcze raz dokładnie zakwas i odstawiamy.
  2. Dzień 2 (rano) Dokarmiamy pierwszy raz zakwas. Dodajemy znowu pół szklanki mąki i pół szklanki przegotowanej wody o temperaturze pokojowej. Odstawiamy.
  3. Dzień 3 (rano) Robimy dokładnie to samo co dnia 2.
  4. Dzień 4 (rano) Powtórka z dnia 2 i 3. Odstawiamy, a po trzech godzinach zakwas jest już gotowy do użycia.

Uwagi: zakwas powinien mieć konsystencję ciasta na naleśniki (choć są różne zakwasy). Jeśli na powierzchni pojawiają się bąble tzn. że zakwas pracuje i wszystko jest ok. Zapach nie zachwyca, ale to też naturalne. Nie martwcie się też rozwarstwieniem.

Zakwas przechowujemy w lodówce – gdy jest chłodny, to nie jest aktywny. Aby móc go użyć do wypieku należy go ocieplić (zostawiając na parę godzin w temperaturze pokojowej i dokarmić – czyli wmieszać 2 łyżki wody przegotowanej i 2 łyżki mąki) i znowu odstawić na kilka godzin, aby zakwas zaczął pracować.

——————————————————————————————————————————-
PIECZENIE CHLEBA

1. Do wypieku chleba potrzebujemy zazwyczaj około 100 g zakwasu (w tym przypadku szklanki zakwasu w temperaturze pokojowej i dokarmionego).

2. Gdy najdzie nas chęć upieczenia chleba – wyciągamy zakwas z lodówki i zostawiamy na 2 lub 3 godziny w temperaturze pokojowej. Po tym czasie  dokarmiany tzn. należy wmieszać do całości 2 łyżki wody przegotowanej i 2 łyżki mąki – choć jeśli macie już mało zakwasu można dodać po pół szklani wody przegotowanej i pół szklanki mąki.

3. Po dokarmieniu (wmieszaniu przegotowanej wody i mąki) zostawiamy zakwas w temperaturze pokojowej na kolejne 3 godziny, aby zaczął pracować.Po tym czasie można zabrać się za pieczenie chleba.

 

  1. Zakwas o temperaturze pokojowej pomieszać z mlekiem również o temperaturze pokojowej.
  2. Drożdże rozpuścić w 1/4 szklance ciepłej wody. Dodać cukier i 2 łyżki mąki.
  3. Pozostałą mąkę zmieszać z solą, rozpuszczonymi drożdżami oraz z zakwasem i mlekiem.
  4. Wyrobić ciasto, a pod koniec wyrabiania dodać oliwę lub roztopione masło.
  5. Odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia objętości, przykryć ściereczką.
  6. Gdy ciasto urośnie, jeszcze raz delikatnie wyrobić. Uformować bochenek i wstawić do formy. Ja piekłam chleb w żeliwnej wysokiej brytfance, którą wcześniej posmarowałam masłem i oprószyłam mąką.
  7. Chleb w foremce pozostawić do ponownego wyrośnięcia (minimum na godzinę). Przed samym pieczeniem posmarować chleb jajkiem rozmąconym ze słodką śmietaną. Posypać ziarnami.
  8. Piec 10 minut w temperaturze 240 stopni. Następnie obniżyć temperaturę do 190 stopni i piec około 25 minut.
  9. Jeszcze gorący chleb studzić na kratce. Smacznego!
chleb mleczny 1