Archiwum bloga

Pasta ze słonecznika

Też tak macie? Wchodzicie do sklepu, chcecie kupić „coś na kanapki” i znowu wychodzicie z pustym koszem. Ile można jeść ser… żółty, topiony, pleśniowy. Oczywiście nic do sera nie mam, wręcz przeciwnie. Niestety często się nam nudzi. Wtedy przychodzi dzień kombinowania czegoś na kanapki. Czułam, że  zbliża się wielkimi krokami, gdy nagle zobaczyłam u koleżanki na blogu przepis na pastę ze słonecznika. Ach cóż to za odkrycie! Pierwsze co pomyślałam – muszę to zrobić!  Ale o tym za chwilę w przepisie. Tymczasem zapraszam do wspomnianej wyżej koleżanki. Jej blog „Margolajf” powstał niedawno, ale za to z potrzeby serca, co widać gołym okiem. Bardzo Ci Gosia kibicuję i oczywiście śledzę, do czego i Was zachęcam! :) Przepis na pastę minimalnie zmodyfikowałam.

 

  1. Jeśli macie dobry blender lub/i nie macie cierpliwości (tak jak ja) nie namaczajcie słonecznika. Jeśli chcecie, aby Wasza pasta była bardziej „kremowa”, albo Wasz blender może nie podołać – namoczcie słonecznik przez noc w zimnej wodzie. Rano ją odlejcie.
  2. Do misy blendera wrzucamy słonecznik, suszone pomidory, czosnek, oliwę, natkę pietruszki i przyprawy.
  3. Blendujemy do uzyskania pożądanej konsystencji. Jeśli pasta jest zbyt sypka można dodać jeszcze odrobinę oliwy, przegotowanej wody lub majonezu.
  4. Przechowujemy w lodówce. :) Smacznego!
pasta-3

Ciasto z gruszkami, budyniem i kruszonką

 Owoce nie mają nieskończonej daty ważności. Mając tzw. klęskę urodzaju, chcąc nie chcąc musimy je przetworzyć. Niestety nie robię słoików, bo nie mam ich gdzie trzymać. Pozostaje zatem zjadanie na bieżąco. Na początek ciasto – można do niego użyć samych gruszek, samych jabłek lub pomieszać owoce. Ja owoce pomieszałam w stosunku 1:1. Składniki starczą na blachę około 25 x 25 cm. Przepis pochodzi ze starej pożółkłej książki „Ciasta Domowe”  z moimi kosmetycznymi zmianami.

  1. Zaczynamy od ciasta. W dużej misce umieszczamy: mąkę, pokrojone w kostkę masło, proszek do pieczenia, cukier puder, jajko, żółtka oraz śmietanę. Całość zagniatamy na jednolitą masę.
  2. Gotowe ciasto dzielimy na dwie równe części. Zawijamy w folię spożywczą i na dwie godziny wkładamy jedną część do zamrażarki, a drugą do lodówki. Można ciasto przygotować  dzień wcześniej.
  3. Owoce obieramy i kroimy na małe części. Mieszamy z sokiem cytrynowym, cynamonem i cukrem waniliowym.
  4. Ciasto, które leżało w lodówce wałkujemy. Na blaszce układamy papier do pieczenia i umieszczamy na nim rozwałkowane ciasto. Nakłuwamy widelcem i posypujemy równomiernie bułką tartą (bułka ma za zadanie wchłonąć sok z jabłek i gruszek). Następnie układamy równomiernie owoce.
  5. Dwa budynie gotujemy w 750 ml mleka (według instrukcji na opakowaniu).
  6. Jeszcze ciepły budyń (ale nie gorący) wykładamy na warstwę jabłek.
  7. Następnie wyciągamy część ciasta, która była w zamrażarce. Trzemy ją na tarce o grubych oczkach (to wymaga wysiłku, ale sobie poradzicie ;) Potarte ciasto układamy równomiernie na warstwie budyniu.
  8. Całość wstawiamy do nagrzanego do 200 stopni piekarnika. Pieczemy koło 30/45 minut. W zależności od piekarnika. W przepisie jest 45 minut. Moje ciasto było gotowe po 25. Po wystudzeniu oprószyć cukrem pudrem.

 

ciasto z budyniem i gruszkami

Spaghetti z kabaczkiem, suszonymi pomidorami i kukurydzą

Gdy budzisz się w niedzielny poranek, idziesz do łazienki, a tam wielka żółta plama na suficie z której kapie woda to wiedz, że coś się dzieje. Pół dnia stracone na dociekanie  skąd to, po co i dlaczego. W końcu sprawa z sąsiadem zalatwiona polubownie. Niemniej jednak sporo energii i czasu poszlo sobie w las. Koło 16:00 przyszła refleksja, że fajnie byloby coś zjeść na obiad. No i odwieczne pytanie: co?! Szybki przegląd lodówki (bo nikomu nie chce iść się do sklepu) i oto jest! Wymyślony na szybko makaron z kabaczkiem, suszonymi pomidorami i kukurydzą.
  1. Na patelni rozgrzewamy oliwę. Kroimy cebulę na średnią kostkę i smażymy przez kilka minut. Dodajemy obrany i pokrojony w drobną kostkę kabaczek, pokrojone suszone pomidory oraz posiekany czosnek.
  2. Smażymy aż kabaczek zmięknie.
  3. Dodajemy kukurydzę, śmietankę i gotujemy aż sos zgęstnieje.
  4. Dorzucamy natkę pietruszki oraz sól i pieprz do smaku.
  5. Sos mieszamy z gorącym makaronem i podajemy.

 

makaron z kabaczkiem

Pieczarki tikka masala

Znowu w Biedronce udało mi się kupić opakowanie maleńkich pieczarek – takich jakie lubimy najbardziej. Są tak niewielkie, że ich obieranie nie ma najmniejszego sensu. Wystarczy dokładne przetarcie papierowym ręcznikiem, lub w ostateczności umycie. Dlaczego w ostateczności – ano dlatego, że struktura pieczarek jest gąbczasta, a to oznacza, że przy myciu nasiąkną dodatkową niepotrzebną wodą. Zastanawiałam się chwilę co z nich przygotować. Chciałam podać je oczywiście w całości. Szybki przegląd internetu i oto znalazłam inspirację. Nie ma co – danie rozgrzewające i stanowczo poprawiające jesienny nastrój! U nas podane z ryżem, ale świetnie sprawdzą się też chlebki naan.

  1. Zaczynamy od pieczarek. Jogurt naturalny mieszamy z odrobiną soli, chili i jedną łyżeczką kurkumy. Takim jogurtem zalewamy pieczarki. Mieszamy i odstawiamy na bok.
  2. W sporym garnku o grubym dnie rozgrzewamy oliwę. Wrzucamy ziarna kuminu i smażymy około minuty uważając żeby ich nie przypalić. Dorzucamy posiekaną cebulę, ostrą papryczkę oraz drobno posiekany czosnek i starty imbir.
  3. Gdy cebula zmięknie dodajemy passatę, miód i przyprawy (garam masala, kolendra, jedną łyżeczkę kurkumy, ewentualnie sól). Gotujemy kilka minut i odstawiamy. W razie potrzeby dodajemy jeszcze przyprawy. Wszystko zależy od Waszego gustu.
  4. Na patelni rozgrzewamy oliwę i wrzucamy pokrojoną w średnią kostkę paprykę, gdy zacznie mięknąć dorzucamy pieczarki wraz z jogurtem. Smażymy kolejne kilka minut. Uważajcie żeby nie przypalić warzyw.
  5. Pieczarki i paprykę dorzucamy do sosu, dodajemy kremówkę i jeszcze chwilę podgrzewamy całość. Posypujemy natką lub kolendrą i podajemy.