18/07/2014
Krewetki po tajsku z ryżem i jajkiem

Na pierwszy rzut oka te danie jest dosyć skomplikowane. Sporo składników… ale wbrew pozorom nie jest ani trudne, ani nadzwyczajnie czasochłonne. Tak, czy siak smak rekompensuje wszystko. Oczywiście jeśli lubicie jedzenie w azjatyckim stylu. Krewetki są u nas ostatnio na porządku dziennym, dlatego dziele się kolejnym przepisem. Użyłam brązowego ryżu, ale zupełnie nic nie stoi na przeszkodzie abyście użyli białego, długoziarnistego. Ogórek rewelacyjnie ożywia to danie, więc nie pomijajcie go. Jeśli tak jak ja kupiliście jakiś czas temu w Lidlu podczas tygodnia azjatyckiego mieszankę prażonych orzeszków ziemnych i wiórków kokosowych tzw. seroendeng, to jest ten moment, aby jej użyć. Składniki na dwie porcje.
- Zaczynamy od zamarynowania krewetek. Mieszamy ze sobą 2 łyżki oleju, szczyptę soli, posiekaną drobno papryczkę, starty imbir i drobno posiekane 2 ząbki czosnku. Krewetki umieszczamy w marynacie i dokładnie mieszamy, aby w całości pokryły się olejem. Odstawiamy na około 20 minut.
- W międzyczasie gotujemy ryż.
- Przygotowujemy sos. Masło orzechowe łączymy z sosem sojowym, octem ryżowym i cukrem. Podgrzewamy chwilę w małym rondelku, aby ułatwić składnikom połączenie się. Odstawiamy.
- Przygotowujemy jajko. Jajko mieszamy ze szczypiorkiem i natką pietruszki oraz łyżką wody i dwoma łyżeczkami oleju sezamowego.
- Jeśli nie używamy gotowej przyprawy seroendeng, to posiekane orzeszki prażymy chwilę na suchej patelni, na koniec dodajemy sezam. Uważajcie aby nie przypalić całości. Gdy tylko zaczną się rumienić zdejmijcie z patelni.
- Gdy ryż się ugotuje, zaczynamy smażyć krewetki. Około 5 minut mieszając od czasu do czasu. Po tym czasie na patelnie dodajemy ryż. Smażymy chwilę często mieszając. Następnie dodajemy jajko z dodatkiem szczypiorku i natki. Mieszamy i dalej podgrzewamy. Gdy jajko się zetnie dodajemy wcześniej przygotowany sos. Smażymy jeszcze chwilo aż składniki się połączą.
- Gotową potrawę już na talerzu posypujemy prażonymi orzechami i sezamem lub przyprawą seroendeng. Posypujemy również kawałkami świeżego ogórka.
Smacznego!
16/07/2014
Makaron chow mein z miso i łososiem

To nie jest danie z diety… ale myślę, że nie jest jakieś nadzwyczaj niezdrowe i tłuste. ;) Dostałam od Gosi z Mlecznej Krowy niezły zapas pasty miso. Chwila zastanowienia co z niej zrobić i oto jest – makaron chow mein z dodatkiem świeżego fileta z łososia. Dodając pastę trzeba uważać żeby nie „przedobrzyć” i nie dać jej zbyt wiele. Danie będzie wtedy zjadliwe, ale bardzo słone. Składniki podaję na dwie porcje. /źródło/
- Makaron przygotowujemy według wytycznych z opakowania.
- Łososia kroimy na małe kawałki. Na patelni lub w woku podgrzewamy olej, dodajemy papryczkę i imbir. Chwilę smażymy.
- Następnie dodajemy pastę miso, sos sojowy skórkę i sok z limonki oraz cukier. Mieszając podgrzewamy na małym ogniu aż składniki się połączą.
- Dodajemy łososia i smażymy go kilka minut. Następnie na patelnie dokładamy makaron, szczypiorek i prażony sezam. Dokładnie i delikatnie wszystko mieszamy, aby łosoś się nie rozpadł. Podajemy skropione odrobiną oleju sezamowego i posypane natką pietruszki.
12/07/2014
Aqua fresca malinowa

Lato w pełni – ale jak to u nas bywa – raz jest upalnie, a raz deszczowo i chłodno. W Olsztynie aktualnie szaro, mokro i ponuro. Niemniej jednak lato jeszcze z pewnością wróci, dlatego zapraszam na orzeźwiającą „aqua fresca” malinowo – miętową. Ta smakowa woda świetnie sprawdza się podczas upału. Wedle uznania możecie użyć wody gazowanej, dodać lodu lub cukru, albo w ogóle pominąć słodzenie. Wszystko zależy od Was. Ja cukier zastąpiłam ksylitolem.
- Maliny, mięte i cukier wrzucamy do blendera. Miksujemy do uzyskania gładkiego musu.
- Łączymy z wodą i delikatnie mieszamy (szczególnie delikatnie, gdy używamy wody gazowanej) ;)
- Całość przelewamy przez gęste sitko, aby pozbyć się malinowych drobnych pestek. Podajemy z lodem.
10/07/2014
Makaron razowy z cukinią i krewetkami

Na blogu kolejny pomysł na zdrowy i pyszny obiad. Do tego szybki w przygotowaniu. Pochodzi oczywiście z mojej diety od Agnieszki z Fit Dietetyk Olsztyn, więc jeśli się odchudzacie to śmiało, zapraszam :) Niestety moja waga stanęła. Nie tracę kilogramów tak jak jeszcze niecały miesiąc temu. Nie przejmuję się tym jednak. Zarówno Agnieszka jak i Wojtek z Fit Body Wojciech Brzostowski nastawili mnie na to psychicznie. Najważniejsze, to nic teraz nie zmieniać, dalej ćwiczyć i dalej zwracać uwagę na to co jem. Wierzę, że za kilka dni znowu waga zacznie spadać. Póki co zapraszam Was na obiad. Według przepisu krewetki są tylko cztery… trochę mało. No ale jak mus to mus… W końcu to dieta ;) Przepis na jedną porcję.
- Przygotowujemy krewetki. Rozmrożone skrapiamy odrobiną soku z cytryny, solimy, pieprzymy i przyprawiamy kolendrą i mieszamy z odrobiną oliwy. Odstawiamy na kilkanaście minut.
- Gotujemy makaron według wytycznych producenta. W tym samym czasie na patelni rozgrzewamy odrobinę oliwy. Smażymy pokrojoną drobno cebulę, pokrojony w półplasterki por i czosnek w plasterkach. Gdy całość nieco się zeszkli dodajemy pokrojoną w ćwiartki cukinię i smażymy aż zmięknie. W międzyczasie przyprawiamy całość solą, pieprzem, ostra papryką i natka pietruszki.
- Mieszamy cukinię z ugotowanym makaronem.
- Na koniec grillujemy krewetki. Po około 2 lub 3 minuty z każdej strony na rozgrzanej patelni grillowej. Dodajemy je do makaronu i cieszymy się pysznym obiadem ;)



