Wegetariańskie spaghetti bolognese

Przedstawiam przepis na imitację (bardzo smaczną) klasycznego spaghetti bolognese. Zamiast mielonego mięsa używamy granulatu sojowego. Cała reszta składników jest taka sama jak w klasycznym sosie bolońskim. Jeśli miałabym wybierać między wersją mięsną a wegetariańską, to ta druga wygrywa.
- W czasie gdy gotuje się makaron, szklimy na patelni pociętą w kostkę cebulę, pokrojony w plasterki czosnek oraz obrany i pokrojony seler naciowy.
- Zalewamy wrzątkiem granulat sojowy i odstawiamy na kilka minut.
- Do cebuli dodajemy pomidory i gotujemy aż rozpadną się nieco, a sos się zredukuje i zagęści. Dolewamy passatę.
- Odlewamy wodę z granulatu sojowego i dorzucamy go do sosu pomidorowego. Chwilę jeszcze gotujemy, aby smaki się połączyły.
- Przyprawiamy.
- Gotowym sosem polewamy makaron i jeśli lubimy posypujemy serem.
Zupa pieczarkowa

- Pokrojone warzywa (marchew, pietruszka, seler, por) wrzucamy do gotującego się bulionu, dodajemy liść laurowy i ziele angielskie.
- W tym samym czasie pokrojoną w drobną kostkę cebulę szklimy na maśle, dodajemy pokrojone pieczarki. Gdy odparuje woda, dorzucamy pokrojony w plasterki czosnek i jeszcze chwilę dusimy.
- Gdy warzywa w bulionie zaczną nieco mięknąć, dodajemy pokrojone ziemniaki i zawartość patelni (pieczarki z cebulą i czosnkiem). Gotujemy do miękkości ziemniaków.
- Zabielamy serkami topionymi (do dużego kubka odlewamy nieco gorącej zupy i rozpuszczamy w niej serki, warto pomóc sobie trzepaczką/rózgą, aby pozbyć się grudek). Dolewamy do zupy. Doprawiamy i posypujemy natką pietruszki.
Gözleme

Przeglądając zagraniczne blogi kulinarne kilka razy natrafiłam na to danie. Wrzuciłam „do ulubionych” i tak przeleżał pomysł na gözleme do dzisiaj. To świetna propozycja na ciepłą kolację. Zadziwiająco szybkie wykonanie, choć w sumie nie powinno mnie to dziwić, skoro danie to podobno bardzo często można spotkać na ulicznych kramach.
Polecam, bo efekt pozytywnie mnie zaskoczył. Jest po prostu pyszne! Przepis na ciasto pochodzi stąd i stąd. Farsz nieco „ulepszyłam”, czyli zrobiłam po swojemu ;) Podane składniki starczą na 4 placki. Podobno oryginalne ciasto wykonuje się bez dodatku jogurtu, używając jedynie wody. Nie jadłam i nie robiłam innej wersji, ale ta naprawdę przypadła mi do gustu.
- Zaczynamy od farszu, aby przestygł zanim włożymy go do ciasta. Pokrojoną w kostkę cebulę szklimy na oliwie. Dodajemy szpinak. Gdy zmniejszy swoją objętość i odparujemy wodę, dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek. Dodajemy również pokrojoną w kostkę fetę i jeszcze chwilę trzymamy na ogniu. Możemy przy pomocy widelca nieco ją rozdrobnić. Gotowy farsz doprawiamy i studzimy.
- Do mąki dodajemy sól oraz proszek do pieczenia i jogurt. Zagniatamy ciasto, robi się to bardzo szybko :). Gdyby zbyt mocno kleiło się do rąk, dodajemy jeszcze trochę mąki. Odstawiamy na 15 minut.
- Po tym czasie dzielimy kule z ciasta na 4 części. Każdą z części bardzo cienko rozwałkowujemy. Na środku każdego placka układamy farsz i składamy go w coś na kształt koperty (wszystkie krawędzie do środka). Dociskamy żeby się skleiło i aby farsz nam „nie uciekł”.
- Na patelni rozgrzewamy oliwę lub olej i smażymy na średnim ogniu z dwóch stron do zrumienienia. Tu uwaga – placki smażą się bardzo szybko, trzeba pilnować aby ich nie przypalić.
Kruche ciasto z malinami i pianką budyniową

- 2 szklanki mąki zagnieść z pokrojoną drobno kostką masła, proszkiem do pieczenia, 3 łyżkami cukru pudru i 5 żółtkami (białka zostawić – przydadzą się). Według oryginalnego przepisu w razie gdyby ciasto było za suche dodać 1 lub 2 łyżki wody. U mnie nie było z tym problemu. Ciasto wyszło idealne bez dodatku wody, ale trzeba włożyć w to trochę siły.
- Ciasto podzielić na dwie kule różnej wielkości: około 60% i 40%, każdą zawinąć w folię spożywczą i mrozić przez około 2 godziny.
- Blachę wysmarować masłem, a następnie wyłożyć papierem do pieczenia (papier dzięki temu zabiegowi ładnie przylegnie do blachy). Na spód zetrzeć na tarce o dużych oczkach większą część ciasta, przyklepać i wyrównać. Podpiec na złoty kolor w temperaturze 190 stopni przez około 20 minut. Odstawić do całkowitego wystudzenia.
- Gdy spód jest podpieczony i wystudzony można zabrać się za masę. Ta czynność trwa najdłużej. Białka ubijamy na sztywno. Gdy są gotowe – powoli, łyżka po łyżce wsypujemy szklankę cukru i cukier wanilinowy, cały czas ubijając na najwyższych obrotach miksera. Następnie powoli wsypujemy proszek budyniowy, cały czas miksując, by dobrze się rozpuścił. Strużką wlewamy olej, miksując do połączenia.
- Na podpieczony, zimny spód ciasta wykładamy zmiksowaną masę. Wyrównujemy i układamy gęsto maliny (otworkami do góry). Pamiętajmy, żeby mrożonych malin nie rozmrażać wcześniej. Maliny lekko wpychamy w pianę. Na wierzch ścieramy resztę zamrożonego ciasta (mniejszą kulę).
- Pieczemy w temperaturze 190 stopni przez około 30 – 40 minut. Wyjmujemy, studzimy, oprószamy cukrem pudrem i jemy. :D


