Tagliatelle ze szparagami

- W głębokiej patelni lub w garnku smażymy na oliwie pokrojoną w kostkę cebulę.
- Dodajemy pokrojony w cienkie plasterki czosnek, pokrojone na kawałki szparagi (można, ale nie trzeba wcześniej je przez chwilę podgotować na parze) oraz obrany i pokrojony seler naciowy. Zielonych szparagów nie obieram – jedynie odłamuje im zdrewniałe końcówki. Podsmażam na małym ogniu (uważając żeby nie przyrumienić) do czasu aż warzywa zmiękną. Jeśli używam świeżych pomidorów, to obrane również wrzucam na tym etapie i gotuję, aż rozpadną się tworząc sos.
- W międzyczasie gotuje makaron.
- Gdy warzywa zmiękną dolewam do nich passatę. Dorzucam posiekaną natkę pietruszki. Doprawiam i na bardzo małym ogniu gotuję sos jeszcze kilka minut.
- Sos mieszam z ugotowanym makaronem. Rozkładam na talerzach, posypuje odrobiną parmezanu i skrapiam odrobiną cytryny (opcjonalnie).
Smacznego!
Placki dyniowe

Na początku kwietnia kupiłam dynie piżmową (nadal do dostania w marketach). Kupiłam, ale nie miałam pomysłu co z niej zrobić. Najpierw miesiąc przeleżała. Następnie pół skończyło w makaronie, a drugie pół stało się podstawą puszystych słodkawych placków. Przepis prosty i szybki. Placki świetnie smakują w towarzystwie konfitury lub cukru pudru. Poza tym mają cudowny, intensywny, piękny żółty kolor!
- Dynie obieramy, kroimy w drobną kostkę, wrzucamy do garnka i zalewamy do połowy wodą. Dusimy, często mieszając aż zmięknie (kilka minut).
- Gdy dynia zacznie się rozpadać, ściągamy ją z ognia i miksujemy. Odstawiamy do ostygnięcia.
- W osobnej misce umieszczamy mąkę, jajka, cukier puder, proszek do pieczenia, dwie łyżki oleju, sól, cukier oraz cynamon i puree z dyni. Całość mieszamy mikserem do połączenia składników.
- Placki smażymy na odrobinie tłuszczu na nieprzywierającej rozgrzanej patelni (niezbyt duży ogień). Nakładamy po łyżce, wyrównujemy powierzchnie i smażymy przez około 2 minuty z każdej strony – do czasu zrumienienia i wyrośnięcia. Są dobre na ciepło i zimno. Świetne z konfiturą lub cukrem pudrem.
Ziemniaki nadziewane szpinakiem w sosie chrzanowym

Majówka była zimna, ale pyszna i w świetnym towarzystwie. Spędziłam ją m. in. z dziewczynami z Mlecznej Krowy. Było mnóstwo atrakcji, wycieczek i smaków. Jednym z majówkowych odkryć były ziemniaki nadziewane szpinakiem w sosie chrzanowym. Jak się okazało, to świetne połączenie! Mało grillowa to potrawa, ale niestety na zewnątrz było tak zimno, że postanowiliśmy posiłkować się piekarnikiem. Żeby nie było – to nie jest mój przepis. Załapałam się na te pyszne ziemniaki w domu rodzinnym Gosi (pozdrawiam Mamę Renatę, autorkę dania, które odtworzyłam dzień później w swoim domu).
- Zaczynamy od ziemniaków. Należy je obrać i ugotować w całości. U mnie były gotowane na parze. Uważajmy żeby ich nie rozgotować. Jeśli będą odrobinę twarde, to bez paniki – dojdą w piekarniku.Ugotowane ziemniaki odstawiamy do ostygnięcia.
- W czasie gdy ziemniaki się gotują, robimy farsz. Na patelni podsmażamy przez moment szalotkę. Dodajemy zamrożony szpinak (lub posiekany świeży). Gdy się rozmrozi dodajemy drobno posiekany czosnek, odrobinę śmietany i przyprawiamy solą, pieprzem i gałką muszkatołową. Gotowy farsz odkładamy.
- Gdy ziemniaki będą zimne – delikatnie je wydrążamy. Tego co wydrążymy – nie wywalajmy. Przyda się do zagęszczenia sosu.
- Gdy sos nieco ostygnie, można wmieszać do niego odrobinę żółtego sera. Nadziać tak przygotowanym farszem ziemniaki.
- Na końcu robimy sos. W garnku o grubym dnie przesmażamy szalotkę. Dolewamy bulion warzywny i dorzucamy ziemniaki (pozostałości z wydrążonych wcześniej ziemniaków). Następnie chwile całość blendujemy ręcznym blenderem.
- W dużym kubku mieszamy dokładnie za pomocą rózgi śmietanę z mąką. Dolewamy łyżkę bulionu i dalej dokładnie mieszamy. Taką mieszankę dodajemy do garnka. Dodajemy również chrzan. Dokładnie mieszamy i chwilę jeszcze gotujemy. Jeśli sos jest zbyt lejący, to powtarzamy czynność. Jeśli jest zbyt gęsty, to dolewamy odrobinę bulionu. Doprawiamy solą i pieprzem.
- Na dno naczynia do zapiekania wlewamy część sosu. Układamy na nim ziemniaki. Posypujemy odrobiną sera i zapiekamy około 15-20 minut w temperaturze 180 stopni.
Lobiani – gruziński chlebek z fasolą

Lobiani samo w sobie jest dosyć suche, więc świetnie sprawdzi się do niego jakiś sos lub surówka. Myślę, że ciasto można nadziać też innym, ulubionym farszem (oczywiście wówczas nie będzie to już lobiani). Ja już kombinuję, czym jeszcze nadziać te chlebki. Niżej wersja podstawowa na 4 sztuki. Jeśli macie ochotę możecie poszaleć z przyprawami.
PS. Nigdy nie byłam w Gruzji, więc jeśli plotę jakieś głupoty, to przepraszam i liczę na poprawki ;)
- Z mąki, ciepłego, ale nie gorącego mleka, drożdży i soli zagniatamy ciasto. Odstawiamy na bok do wyrośnięcia.
- Odlaną fasolę, czosnek, szalotkę, papryczkę i przyprawy miksujemy na gładką masę.
- Gdy ciasto urośnie, dzielimy je na 4 kulki. Z każdej wałkujemy placek. Na środku każdego placka rozsmarowujemy fasolowy farsz.
- Następnie łapiemy ciasto za brzegi i składamy w tzw. worek. Ściskamy u wlotu i spłaszczamy, aby znowu otrzymać okrągły placek. Trzeba teraz lekko przycisnąć ciasto, aby farsz w środku równomiernie się rozprowadził. Można pomóc sobie wałkiem. Jeśli ciasto się gdzieś przerwie – nie ma dramatu – farsz jest na tyle stały, że nie wypłynie.
- Placki kładziemy na suchej rozgrzanej patelni i smażymy aż się przyrumienią. Przekładamy na drugą stronę i robimy to samo.
- Na gotowym rozgrzanym placku/chlebku można rozsmarować odrobinę masła. Można jeść na ciepło i zimno.



