Archiwum bloga

Omlet śniadaniowy jak pizza

Śniadanie najważniejszym posiłkiem dnia! Chyba nie ma już na tym świecie osoby, która by o tym nie wiedziała. Dlatego też jeśli o śniadania chodzi, to nie ma co się szczypać. Nawet jeśli przytrafi Wam się mocno kaloryczne – nie martwcie się! Macie cały dzień na spalanie! Tym razem proponuję Wam omlet, ale nie taki klasyczny. Ten będzie pieczony i z dodatkiem mąki gryczanej. Do tego dodatki, które akurat macie pod ręką. Całość do złudzenia przypomina pizzę. Pizza na śniadanie?! W takim wydaniu – czemu nie ;)

 

  1. Jajka wraz z mąką roztrzepujemy za pomocą rózgi. Dodajemy sól, pieprz i oregano. Przelewamy do żaroodpornego naczynia (u mnie foremka do mini tarty, średnica 17 cm). Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 15 minut. Omlet w trakcie pieczenia może rosnąć, można go wówczas przekłuć.
  2. W międzyczasie w małym rondlu podsmażamy na oliwie drobno posiekany czosnek. Dodajemy passatę, sól, pieprz i oregano oraz szczyptę cukru. Gotujemy całość chwilę.
  3. Gotowym sosem smarujemy nasz podpieczony omlet. Na sosie układamy dodatki. U mnie pokrojona w plasterki dymka, kukurydza konserwowa i mozzarella. Całość podpiekamy jeszcze chwilę w piekarniku, do czasu roztopienia sera. Podajemy z posiekanym szczypiorkiem.

Smacznego!

 

omlet

Sałata z polędwiczką wieprzową

Mój blog powoli ewaluuje. Myślę, że w najbliższych miesiącach światło dzienne ujrzy jego nowa wersja. Sporo pracy jeszcze przede mną. Jedną z nowości jest fakt, że od czasu do czasu pojawiać się tu będą przepisy mięsne. Absolutnie jednak nie rezygnuję z przepisów wegetariańskich, mało tego – myślę, że coraz więcej ciekawych receptur znajdą też u mnie weganie. Dziś jednak zapraszam na kolorową i sycącą obiadową sałatę z polędwiczką wieprzową. W wersji wegetariańskiej podaję ją z serem camembert. Oczywiście świetnie sprawdzą się tu również grzanki.

  1. Zaczynamy od polędwiczki. Oczyszczamy ją z błonek, myjemy i suszymy. Kroimy w około centymetrowe plastry i mieszamy z sosem sojowym. Zostawiamy na około 10 minut. Sos powinien wchłonąć się w mięso. Po tym czasie, na dobrze rozgrzanym oleju smażymy polędwiczki po około 3 minuty z każdej strony. Muszą być kruche i ładnie przyrumienione.
  2. W misce mieszamy sałaty wraz z pomidorkami pokrojonymi w połówki, wstążkami z ogórka i marchewki (robimy je za pomocą obieraczki do warzyw). Dorzucamy również pokrojoną w cienkie plasterki dymkę oraz paprykę w cienkich paskach.
  3. Przygotowujemy sos. Łączymy ze sobą olej, sos Sriracha, syrop klonowy, ocet ryżowy, sok wyciśnięty z połowy cytryny, sól, pieprz i bardzo drobno posiekany czosnek. Bardzo dokładnie i energicznie mieszamy, aby powstała emulsja. Smakujemy i w razie potrzeby dodajemy któryś ze składników.
  4. Warzywa mieszamy z sosem. Przekładamy do talerzy (ja podaję sałaty w głębokich). Na wierzchu układamy polędwiczkę; całość posypujemy uprażonym sezamem.

 

 

sałata

Sos bolognese

Nie oszukujmy się… sos do spaghetti bolognese robił chyba każdy choć raz w swoim życiu. I każdy też ma swoją ulubioną wersję. Dziś prezentuję Wam swoją.

A jak powinna wyglądać ta klasyczna włoska receptura na „ragù alla bolognese”? Z pewnością nieco inaczej niż robi większość z nas. Sekretem udanego sosu bolońskiego jest długie gotowanie. Niestety niewielu z nas może pozwolić sobie na wielogodzinne stanie nad garnkiem. Oryginalnie w sosie oprócz mielonego mieszanego mięsa  powinien pojawić się boczek. Warto też pamiętać, że błędnym dla tego przepisu jest użycie zbyt dużej ilości przecieru pomidorowego. Co ciekawe, prawdziwi włosi bardzo rzadko używają tego sosu do makaronu spaghetti. Częściej gości u nich w towarzystwie tagliatelle lub lasagne.

Przy okazji przypominam przepis na wegetariańską wersję sosu bolońskiego. Mięso mielone zastąpiłam granulatem sojowym.

 

  1. Na patelni rozgrzewamy oliwę. Smażymy na małym ogniu cebule pociętą w małą kostkę, czosnek w plasterkach oraz obrany i pokrojony w kawałki seler naciowy.
  2. Gdy całość się zeszkli, dodajemy mięso mielone. Smażymy kilka minut i dodajemy czerwone wino (można pominąć). Czekamy aż odparuje.
  3. Po tym czasie dodajemy pomidory oraz passatę. Gotujemy na małym ogniu aż pomidory się rozpadną i stworzą gęsty sos.
  4. W międzyczasie przyprawiamy całość. Jeśli jest jeszcze co (ja wyjadam połowę sosu jeszcze z patelni ;)), podajemy z makaronem spaghetti lub innym Waszym ulubionym.

 

 

sos 1

Pulpety z ciecierzycy w sosie jogurtowo-chrzanowym

Chyba każdy z nas miał kiedyś do czynienia z klopsami w sosie koperkowym lub chrzanowym. To sztandarowe danie wielu stołówek –  a jak wiadomo te wracają ostatnio do łask. Podrasowałam całość i tym samym wyszło mi fajne obiadowe danie dla wegetarian i nie tylko. Sos wbrew pozorom jest lekki, bo na jogurcie naturalnym. Pulpety gotowane, a nie smażone co również czyni to danie całkiem zdrowym. Całość robi się bardzo szybko. Wystarczy niecałe 30 minut, aby cieszyć się obiadem.

  1. Ciecierzycę odsączamy i miksujemy na w miarę gładką masę. Dodajemy posiekane szalotki, zmiażdżony czosnek, pół posiekanego drobno pęczka koperku, musztardę, sól i pieprz. Mieszamy wszystko dokładnie i smakujemy. W razie potrzeby dodatkowo przyprawiamy.
  2. Do masy wbijamy jajko i dodajemy tyle bułki tartej, aby swobodnie móc formować pulpety. Najlepiej robić to zwilżonymi dłońmi. Dokładnie wyrabiamy masę i przygotowujemy pulpety.
  3. W międzyczasie w garnku zagotowujemy wodę z dodatkiem liści laurowych, ziela angielskiego i soli. Pulpety wrzucamy do wrzątku i gotujemy około 5 minut.
  4. W drugim garnku podgrzewamy jogurt z dodatkiem chrzanu, soli, pieprzu, odrobiny cukru i reszty posiekanego drobno koperku. Gdy sos wyda nam się zbyt lejący można go zagęścić. W tym celu rozpuszczamy łyżkę mąki ziemniaczanej w odrobinie zimnej wody i wlewamy do sosu. Ciągle mieszając gotujemy do czasu aż sos zgęstnieje.
  5. Do sosu wrzucamy pulpety i chwilę całość podgrzewamy. Podajemy z ziemniakami lub ryżem. Tak jak najbardziej lubimy.Smacznego!

 

pulpety