Archiwum bloga

Chłodnik ogórkowo – rzodkiewkowy

Nie wyobrażałam sobie chyba dzisiaj nic innego na obiad! Temperatura ponad 30 stopni w cieniu! To musiało skończyć się chłodnikiem. Zazwyczaj robię litewski… dziś jednak nie miałam czasu, aby gotować botwinę i czekać aż ostygnie. U mnie chłodnik jest zawsze na jogurcie – bo taki lubimy najbardziej. Jednak robiąc swoją wersję użyjcie tego co lubicie najbardziej… kefir, jogurt, maślanka…albo nawet mieszanka wszystkich. Całości dopełnia dodatek jajka na twardo oraz młodych ziemniaków z masłem i koperkiem na talerzu obok.

  1. Umytego dobrze ogórka (nie obieramy!) oraz rzodkiewki trzemy na tarce o dużych oczkach.
  2. Dodajemy drobno posiekany koper, szczypior oraz zmiażdżony w prasce lub drobno posiekany czosnek.
  3. Mieszamy z jogurtem i doprawiamy. Można dodać ewentualnie łyżkę octu słodowego.
  4. Chłodzimy w lodówce kilka godzin, choć  najlepszy jest następnego dnia.
  5. Podajemy z jajkiem gotowanym na twardo i młodymi ziemniakami z masłem i koperkiem.

 

chłodnik nowy

Francuska tarta szparagowa

Chyba w końcu udało mi się przekonać mą drugą połowę do szparagów! Co prawda  rację bytu mają jedynie zielone, ale lepsze to niż nic! W sumie to dobrze, bo białe nie do końca mi odpowiadają.  Tarta bardzo prosta i dosyć szybka. Używam do niej gotowego ciasta francuskiego i łososia wędzonego na ciepło. Szparagi i łosoś to dla mnie połączenie idealne i tego będę się trzymała! Gdy sezon się skończy można użyć  zielonej fasolki szparagowej, będzie równie pyszne! Ponadto gorgonzola, dużo gałki muszkatołowej i świeżo mielonego pieprzu! Lubię to! ;)

 

  1. Zaczynamy od przygotowania szparagów. Odłamujemy zdrewniałe końcówki.
  2. Umyte szparagi  tniemy na około 2 lub 3 cm kawałki. Gotujemy na parze przez około 5-8 minut. To ważne żeby przygotować je na parze, aby pozostały jędrne, pięknie zielone i zachowały jak najwięcej odżywczych składników. Gdy szparagi nieco zmiękną odkładamy je do ostudzenia.
  3. Na blaszce układamy papier do pieczenia, a na nim rozkładamy płat ciasta francuskiego. Smarujemy go cienko śmietaną. Oprószamy gałką muszkatołową, pieprzem oraz odrobiną soli. Rozkładamy szparagi, rozdrobnionego łososia oraz gorgonzolę pokrojoną w drobną kostkę. Całość możemy jeszcze z wierzchu oprószyć odrobiną gałki, pieprzu i soli. Posypujemy tartym serem i pieczemy w temperaturze około 200 stopni przez około 20 minut. Do czasu aż ciasto na brzegach pięknie się przyrumieni, a ser roztopi.
  4. Ostrzegam – ciasto jest bardzo cienkie i ciężko je wyciągnąć z blaszki, dlatego po wyjęciu ciasta z piekarnika warto chwilę poczekać z krojeniem.tarta szparagowa nowa

Falafel z ciecierzycy

  Falafel Day – to dzisiaj! Trudno żeby nie uczcić tak smakowitego święta. Ile osób , tyle wariacji na temat tych smakowitych kulek. U mnie zawsze są bardzo aromatyczne – z dodatkiem utłuczonych w moździerzu: kolendry, kminu rzymskiego, ostrej papryczki, ziela angielskiego, kminku i odrobiny cynamonu. Robiąc falafel trzeba pamiętać o jednej prostej zasadzie – używamy suchej ciecierzycy (namoczonej przez noc w zimnej wodzie)! Niestety ta z puszki sprawi, że nasze kotleciki rozpadną się i będą jedną wielką niezjadliwą breją nadającą się jedynie do kosza  (tak, tak – przetestowałam tę porażkę). Falafel można podawać w picie lub w tortilli. Można też zjeść z samą sałatą. U mnie jada się zawsze z jakimś sosem. Dziś był czosnkowy.

Z podanych składników wychodzi około 20 kulek. Ostrzegam  – są bardzo syte! Po około czterech, byłam już po obiedzie… choć niejadkiem to ja z pewnością nie jestem, falafele też duże nie są ;)

 

  1. Ciecierzycę zalewamy zimną wodą i pozostawiamy do namoczenia na całą noc.
  2. Następnego dnia odsączamy i miksujemy z cebulą oraz czosnkiem w blenderze.
  3. Do zmiksowanej masy dodajemy posiekaną natkę pietruszki. W moździerzu tłuczemy: kolendrę, kmin rzymski, ziele angielskie, suszone ostre papryczki, kminek.
  4. Utłuczone przyprawy oraz sól, garam masalę, cynamon, słodką paprykę, curry oraz sodę oczyszczoną dodajemy do ciecierzycy i dokładnie mieszamy (najwygodniej rękoma).
    Do całości dodajemy około 2 łyżek wody i ponownie mieszamy. Jeśli masa niezbyt się klei dodajemy maksymalnie dwie łyżki mąki i odrobinę wody.
  5. Formujemy małe kotleciki i obtaczamy w ziarenkach sezamu.
  6. Smażymy w dobrze rozgrzanym, dość głębokim oleju, kilkakrotnie odwracając, tak by równomiernie się przyrumieniły.
  7. Uwaga, bo robią się dosyć szybko. Mają chrupiącą skórkę; są świetne na ciepło i na zimno! Smacznego!

falafel

Chili sin carne

Przedstawiam moją wersję chili, popularnej potrawy kuchni meksykańskiej. Bardziej znaną wersją jest chili con carne. Jaka jest różnica? Oczywiście, jak to u mnie – brak mięsa. „Con” po hiszpańsku znaczy „z”, a „sin” znaczy „bez”. Tłumacząc zatem: zapraszam na chili bez mięsa. :) Mięso mielone zastąpiłam jak zwykle granulatem sojowym. Danie świetnie smakuje z ryżem lub grillowanymi plackami tortilla. W mojej wersji ponadto: czerwona papryka, czerwona fasola i kukurydza.

 

  1. Granulat sojowy zalewamy wrzątkiem, przykrywamy i odstawiamy, aby zmiękł (można dodać trochę przecieru pomidorowego).
  2. Na głębokiej patelni smażymy cebulę i czerwoną paprykę pokrojone w kostkę. Gdy cebula zeszkli si,ę dodajemy posiekany czosnek i ostrą papryczkę.
  3. Odcedzamy granulat sojowy i dodajemy na patelnię. Dorzucamy pomidory. Gotujemy na średnim ogniu aż pomidory nieco się rozpadną.
  4. Na sam koniec dodajemy odcedzone: czerwoną fasolę i kukurydzę. Doprawiamy (można dodać również jeszcze nieco koncentratu pomidorowego). Jeśli jest zbyt kwaskowate, należy dodać jeszcze odrobinę cukru.

chili sin carne nowe