Blog

Zmiany

W życiu każdego człowieka przychodzi w pewnym momencie chęć jakiejś zmiany. U mnie pierwsza taka chętka pojawiła się w zeszłym roku, kiedy to po kilkunastu latach postanowiłam z dnia na dzień rzucić palenie. Udało się!

 

Ponad rok jestem wolna od papierosów! Brak palenia w codziennym życiu poskutkował nadprogramowymi kilogramami. Choć może otyła jeszcze mocno nie jestem, to nadwagę mam z pewnością i według pomiarów jestem już na niebezpiecznej granicy. Niestety metabolizm po trzydziestce też już nie ten sam…

O co chodzi?

Splot różnych wydarzeń spowodował, że na mojej drodze pojawiły się dwie fantastyczne osoby, którym zdrowy styl życia nie jest obcy. O nich za chwilę. Postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i zrzucić zbędny balast. Bo niby dlaczego nie mam czuć się dobrze sama ze sobą?

Problem w całej akcji polega na tym, że po pierwsze  – ja uwielbiam jeść, po drugie bywam leniwa, po trzecie – nigdy w życiu nie byłam na żadnej diecie. W związku z tym po mojej głowie od kilku dni przebiegają jednostajnie myśli: „co to będzie, co to będzie, co to bę…..” ;)

Znam siebie i wiem, że bez pochwalenia się wszem i wobec moim postanowieniem oraz bez kilogramowego ekshibicjonizmu, mój słomiany zapał wyszedłby szybciej niż bym się tego mogła spodziewać. A tak przynajmniej wiem, że głupio będzie, gdy za kilka tygodni nic się u mnie nie zmieni.

Problem z motywacją mam spory, więc to kolejna przeszkoda do pokonania. Wiem doskonale, że gdybym sama wzięła się za walkę z nadprogramowym tłuszczykiem, to skończyłabym zabawę po kilku dniach. Znacie to uczucie?

Kto mi pomoże?

Całe szczęście nie jestem sama! Wspierać mnie będą:  Agnieszka z Fit Dietetyk Olsztyn oraz Wojtek z Fit Body Brzostowski. Ponadto w zmaganiach towarzyszyć mi będzie Gosia z Mlecznej Krowy – u niej również znajdziecie słów kilka na temat naszego wyzwania.

Dzięki współpracy ze specjalistami czuję, że dam radę!  Dietę mamy już ułożoną, na treningach również pojawiamy się co drugi dzień. Etap zakwasów już (chyba) za mną! Mimo początkowego bólu, ćwiczenia dają mi dużo radości! Endorfinki, endorfinki!

Co mnie czeka?

Aby zyskać idealną wagę muszę zrzucić aż 20 kilogramów. Z jednej strony to bardzo dużo – z drugiej – nie jest to niewykonalne, bo historia zna przypadki ludzi, którzy zrzucali o wiele więcej.  Muszę zmienić wiele nawyków żywieniowych. Głównie nieregularne posiłki oraz brak picia wody całymi godzinami.  Jeśli chodzi o to drugie – to przydatna jest aplikacja na telefon. Aplikacji jest spory wybór. Wystarczy, że poszukacie, zainstalujecie i będziecie dziwili się tak jak ja, że można bez problemu w czasie pracy wypić 1,5 litra wody. To niebywałe jak działa nasz mózg!

Jak się okazuje, mój (podejrzewam, że Wasz również ) organizm bardzo szybko przyzwyczaja do nowych porządków. Niespełna po dwóch tygodniach od odstawienia białego pieczywa, nie pamiętam już, że takie jadałam. Trochę ciężko będzie mi zrezygnować np. z cukru w codziennej kawie. Jest jednak i na to sposób – zamiast cukru zaczęłam używać ksylitolu.  Nie jest to może najtańszy interes, ale przecież ciast z nim piec nie będę!

Czekają mnie też treningi – krótkie, ale treściwe zakończone wielominutowymi ćwiczeniami kardio. O nich pewnie nie raz jeszcze tu napiszę.

Czego możecie spodziewać się na blogu?

Podsumowując mój pierwszy wpis z cyklu „new life”  – patentów na pyszne zdrowe jedzenie nie wezmę ze sobą do grobu! Możecie zatem spodziewać się, że będę regularnie na blogu dzieliła się z Wami moimi nowymi fit odkryciami kulinarnymi. Od czasu do czasu wrzucę też jakąś relację moich postępów. Może kogoś z Was zainspiruję.

  • Share

komentarzy 5

  1. Karola trzymam kciuki za Twoje plany i wierzę, że jak się chce to się ma;) choć ja problemów z wagą nigdy nie miałam ( jak mnie jeszcze pamiętasz;), ale aktywności fizyczne są mi bliskie od kilku lat. Najważniejsze to odnaleźć tą, ktora będzie sprawiała Ci przyjemność no a „endorfinki” – Ty użyłaś zdrobnienia!!!! Efekt endorfin ;)))

Odpowiedz