#13 Inspirujące Piątki

Cóż za zbieg okoliczności… #13 Inspirujące Piątki w piątek trzynastego! Całe szczęście nie jestem przesądna i jak co tydzień mam dla Was kilka kulinarnych inspiracji/tekstów, które zaciekawiły mnie w mijającym tygodniu. Być może i Wam przypadną do gustu. Sprawdźcie co jadali wielcy pisarze i James Bond. Odkryjcie nowe miejsce na mapie Warszawy i dowiedzcie się jakie obciachowe nazwy wymyślają restauratorzy swoim potrawom.
1. Co jedzą pisarze?
W którymś z Inspirujących Piątków przedstawiałam Wam już niezwykle ciekawy Magazyn „Enter The Room”. To właśnie w nim kolejny raz znalazłam świetny tekst. Tym razem redakcja sprawdziła co jedzą pisarze. Na zachętę cytat: Zygmunt Miłoszewski wspomaga się podczas pracy nad kryminałami torcikiem wedlowskim. A inni? Hemingway lubił się napić czegoś mocnego i rześkiego, Proust wolał espresso i to w nieprzyzwoitych ilościach, Emily Dickinson zanim siadła do pisania, to piekła sobie chleb, Walt Whitman stawiał na ostrygi, a Jane Austen na lody…
2. Jak tłumaczą się ludzie odrzucający wegetarianizm?
Nikt nikogo do jedzenia mięsa nie zmusza, tak samo jak do wegetarianizmu. Choć ostatnie doniesienia ze świata nauki mówiące o tym, że jedzenie przetworzonego mięsa znacząco zwiększa ryzyko zachorowania na raka daje sporo do myślenia. Wróćmy jednak do osób, które jedzą mięso. Co ciekawe, to właśnie te osoby najbardziej tłumaczą się dlaczego nie mogą przejść na wegetarianizm. Jeszcze ciekawsze jest to, że tłumaczą się w 4 powtarzające się sposoby i o tym właśnie możecie przeczytać w artykule który znalazłam w Polityce.
3. Co jada James Bond?
Temat bardzo na czasie, wszak „Spectre” w kinach przynosi właśnie producentom miliony dolarów zysku. O dziwo dieta Agenta 007 nie składa się jedynie z alkoholu. Bond jeść musi, aby mieć siłę i jak się okazuje przywiązuje całkiem sporą wagę do tego co jest mu serwowane. Ba! Mało tego! Wiemy nawet, że według Bonda idealna kandydatka na żonę powinna umieć robić sos bearneński równie dobrze jak… się kochać. Co oprócz jajecznicy pojawia się na talerzu Agenta? Tego dowiecie się z artykułu Małgosi Minty w Gazecie Wyborczej.
4. Sex w cienkim cieście
Uśmiałam się setnie czytając artykuł w Natemat.pl o tym jak restauratorzy przeginają w nazywaniu swoich dań. Na bank każdy z Was choć raz miał styczność z czymś podanym na łożu z czegoś, sałata nie była sałatą a selekcją, coś było w towarzystwie czegoś… ogólnie poezja zamiast konkretów. Myślę, że w latach 90. mogło to robić wrażenie – jednak dziś jest to zwyczajnie śmieszne. Nie mam z tym problemu i traktuję to raczej w kategorii żartu. Gorzej gdy faktycznie z tych opisów niewiele wynika i trzeba wykazać się nie lada zacięciem detektywistycznym, aby dowiedzieć się z menu, które z dań jest zwyczajnym kotletem na którego akurat mamy ochotę.
5. W centrum Warszawa rusza Targ Rybny
Kolejny raz zazdroszczę stolicy! Od 13 listopada, na Placu Powstańców Warszawy rusza Targ Rybny z prawdziwego zdarzenia. Co piątek od godziny 12.00 do 20.00 – będzie można kupić świeże ryby i owoce morza. Mało tego – będzie można też zjeść na miejscu dania rybne oraz zaopatrzyć się w dodatki niezbędne do przyrządzenia ryby. Warszawiacy! Korzystajcie!





Brak komentarzy