Jedzenie w rytmie reggae

Lato się kończy. Jak zwykle za szybko. Za szybko też minął urlop. Całe szczęście był pyszny. Wszystko przez jedzenie w rytmie reggae. Jedną z tegorocznych atrakcji, był krótki, ale treściwy pobyt na festiwalu w Ostródzie.
Ostróda Reggae Festiwal – jestem od lat emocjonalnie związana z tą imprezą. Moja praca pozwoliła mi na wieloletnią obserwację tego ogromnego przedsięwzięcia „od kuchni”. Również w tym roku. Tym razem jednak postanowiłam skupić się na czymś innym niż zwykle. Nie na muzyce, nie na artystach… a na jedzeniu. Wszak to temat również ważny!
Co roku obserwuję coraz ciekawszą i bardziej zróżnicowaną ofertę gastronomiczną. W tym postanowiłam przyjrzeć się jej bliżej. Niestety z racji tego, że byłam na Festiwalu zaledwie kilka godzin, nie zdążyłam posmakować wszystkiego – wszystko jednak zdążyłam obejrzeć.
Skoro to impreza z Jamajką w tle – postanowiłam zacząć od znalezienia czegoś jak najbardziej związanego. Kingston Town – trudno żeby ta nazwa nie przyciągnęła. Szybki przegląd krótkiego menu i w naszych dłoniach wylądował apetyczny wegetariański pieróg patty. Możliwości wyboru były dwie: opcja wegetariańska z ciasta pełnoziarnistego i mięsna (z mieloną wołowiną). Spróbowałam oczywiście wege. Pieróg spory, pieczony w piecu. We wnętrzu sporo różnych warzyw i ciekawe jamajskie przyprawy. Cena: 9,99 zł. Jak na festiwalowe jedzenie – cena w normie. W smaku – pyszne! W menu również kolorowe granity.
Kingston Town Patty to podobno pierwszy foodtruck w Polsce serwujący jamajskie jedzenie. Na stałe przemieszcza się po Warszawie – jeśli kiedyś na niego traficie to koniecznie spróbujcie!
A może rybkę?
Kolejnym foodtruckiem, którego spróbowaliśmy był Cor-Fish&Chips. Niestety nie mogę znaleźć zbyt wielu informacji na jego temat. Lada chłodnicza uśmiechała się do nas monstrualnymi krewetkami! Grzechem byłoby nie spróbować. Zaryzykowaliśmy więc i zamówiliśmy. Talerz frytek, kilka ogromnych krewetek w cieście (z głębokiego tłuszczu) oraz sos czosnkowy. Wszystko fajnie… ale zabrakło mi surówki. Ogólnie wszystko jak najbardziej zjadliwe, jednak dalekie od efektu „wowwww”. Cena takiego zestawu to około 20 zł. Gdyby jednak było trochę zieleniny byłabym usatysfakcjonowana w 100 %. Z tego co się orientuję ten foodtruck na stałe stoi w Ostródzie, a w menu można również oprócz krewetek zamówić rybę. Ogólnie fajna odmiana!
Można było również spróbować kuchni etiopskiej.
Na terenie festiwalu pojawiło się również stoisko Abyssinia – kuchnia etiopska. Niestety, bardzo żałuję… ale nie starczyło mi już na nich czasu oraz miejsca w żołądku. Mam nadzieję, że dane będzie mi jeszcze spróbować kuchni etiopskiej serwowanej w Polsce. Wszystko na ich stoisku wyglądało wyśmienicie, a jeszcze lepiej pachniało. Z tego co piszą na swoim Facebooku, można ich spotkać na Targach Śniadaniowych w Warszawie. Jeśli będziecie mieli okazję – spróbujcie koniecznie.
![]() |
| Fot. ze strony https://www.facebook.com/abyssiniapl |
Mięsożercy mogli też coś dla siebie znaleźć.
Dla klasycznych mięsożerców nie zabrakło kebaba i kiełbasy z grilla, ale były też modne burgery. Swój foodtruck wystawił znany w Warszawie i Krakowie Bobby Burger, Jack Burger’s oraz nasz olsztyński Wartburger, o którym niestety ostatnio w samym Olsztynie cicho.
Naleśnik w plenerze – czemu nie?!
Świetnie wyglądającą (i zapewne smakującą) opcją było stoisko wrocławskiej knajpy La Fée Verte. Strudzonym festiwalowiczom serwowali ciekawe naleśniki, również w opcji bezglutenowej, na mące gryczanej. Do tego zupy i lemoniady. Wszystko kolorowe i proszące się o konsumpcje. Następnym razem spróbuję na bank!
To te stoiska najbardziej przykuły moją uwagę. Na miejscu stał również foodtruck Słoniątko serwujący pierogi i pizze. Oczywiście nie zabrakło też wielu mniejszych stoisk na których była możliwość spróbowania ziemniaczanych sprężynek, słodkich orzechów, frytek, podpłomyków, gofrów, kasz, szaszłyków, karkówek, kaszanek, tortilli, tostów i wielu wielu innych.
Sami widzicie – nie było opcji, aby spróbować wszystkiego. Jednak jestem pewna, że każdy znalazł coś dla siebie. Zarówno mali jak i duzi! Wszak Ostróda Reggae Festiwal to miejsce idealne dla rodzin z dziećmi – również tymi najmniejszymi,. Organizatorzy zadbali o to, abyśmy wszyscy czuli się tam wyśmienicie i bezpiecznie. Planując przyszłoroczny wyjazd pamiętajcie, że to nie tylko święto muzyki reggae, ale też świetna okazja do poznania nowych ciekawych smaków!










O ja jakie krewetki :D nie no dla samego żarcia warto tam jechać :D
Nom. Oferta dla wegetarian była ogromna :)
Ten wpis przekonał mnie do tegorocznej podróży. Jak to mówią – przez żołądek do serca.
Super :) To do zobaczenia! W tym roku też jadę :)